Strona główna
Pracownia Cukiernicza
Mieszkańcy Woli w kolejce po pączki
Pracownia Cukiernicza przy ul. Górczewskiej 15

Najlepsze pączki w Warszawie pochodzą z Górczewskiej. Bez śladu konserwantów, ulepszaczy i tym podobnych udoskonaleń. Na prawdziwych drożdżach, świeżych jajach, naturalnych esencjach waniliowych, ze smakowitą wiśniowo-śliwkową konfiturą w środku. Pączkami tymi zajadał się sam marszałek Józef Piłsudski, wysyłając po nie swojego osobistego adiutanta.

Receptura jest rodzinną tajemnicą firmy, która już od ponad 80. lat zajmuje się wytwarzaniem pączkowych smakołyków. Jest to Pracownia Cukiernicza przy ul. Górczewskiej 15, którą prowadzi Pani Zenona Adamuszewska. Historia tej pracowni ma swój początek w 1926 r. Władysław Zagoździński otworzył cukiernię przy ul. Wolskiej 53, na rogu Skierniewickiej. Po czterech latach właściciel zmienił lokal na większy i przeniósł cukiernię na ul. Wolską 66. To już była cukiernia z prawdziwego zdarzenia - przestronny sklep, pracownia, wydzielone miejsce ze stolikami. Do dyspozycji klientów były także stoły bilardowe i telefon. W lecie firma słynęła z lodów, na Boże Narodzenie wypiekano strucle makowe, orzechowe i migdałowe, a na Wielkanoc mazurki, babki i marcepanowe święconki. Za te święconki cech cukierników uznał Władysława Zagoździńskiego za artystę, a klienci przyjeżdżali po nie nawet z odległych dzielnic Warszawy.

Firma świetnie prosperowała, aż do wybuchu wojny. Przez okres okupacji Zagoździński nadal wypiekał swoje ciasta, ale już w zmniejszonym asortymencie. W czasie pacyfikacji Woli, w sierpniu 1944 roku Niemcy spalili kamienicę wraz z cukiernią. Zaraz po wojnie Władysław Zagoździński, wspólnie z innymi lokatorami odbudowali dom przy ul. Wolskiej. Cukiernia znów otworzyła swoje podwoje. Była co prawda skromniejsza, mniejsza, bez stołów bilardowych i stolików kawiarnianych, ale jak za dawnych lat wciąż produkowała. W prowadzeniu interesu pomagały ojcu córki: Danuta i Hanna z mężem Mieczysławem Grelofem.

Cukiernia przetrwała trudne lata 50-te. Jednak w 1973 r. Władysława Zagoździńskiego wyeksmitowano z dawnego lokalu, przydzielając mu lokal zastępczy w dawnym domu Wawelberga przy ul. Górczewskiej 15. Mała powierzchnia zarówno sklepu jak i pracowni nie pozwoliła na pieczenie różnych ciast. Dlatego też ograniczono się jedynie do produkcji pączków. Za to jakich pączków: niepowtarzalnych, przepysznych niebiańskich, najlepszych w Warszawie! W każdy tłusty czwartek kolejka ciągnie się, aż do ulicy.
 
 
wolska bajkapowstancza wolaNasza Chłodnaparki wolikurier