Nowa sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniu ul. Obozowej
i Deotymy wzbudziła – ujmując rzecz dyplomatycznie – niezadowolenie
mieszkańców. Deotymy po długiej przebudowie jest
przejezdna od maja. Przed remontem skrzyżowanie z Obozową
można było pokonać w kilkadziesiąt sekund. Po zmianach
pasażerowie tramwajów przy większym korku muszą czekać
nawet ok. 8 minut. Jak to możliwe?
Na skrzyżowaniu zamontowano podwójną sygnalizację. Tramwaj dojeżdżający do Deotymy musi zatrzymać się przed śluzą na światłach, tylko po to, aby kilkadziesiąt metrów dalej stanąć na przystanku. Po wymianie pasażerów czeka na drugich światłach i dopiero opuszcza skrzyżowanie. W podobnej sytuacji są kierowcy – po zmianie sygnalizacji korki przy Obozowej znacznie się wydłużyły.
Na utrudnienia zareagował już Zarząd Transportu Miejskiego. W piśmie do realizującego projekt Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych zwrócił się o zmianę toku sygnalizacji, a do czasu poprawy – przywrócenie starej. ZTM wytyka, że spowolnienia linii 13, 23 i 24 powodują opóźnienia tramwajów nawet na Al. Jerozolimskich i Trasie W-Z.
Marnuje się też efekt wydzielenie torowiska przy ul. Młynarskiej, które miało skrócić czas jazdy pasażerów. Z pisma dowiadujemy się, że nowe rozwiązanie nie było opiniowane w ZTM-ie. W ZMID-zie poinformowano nas, że światła przy Obozowej zostały wykonane zgodnie z projektem zatwierdzonym przez stołecznego Inżyniera Ruchu, i tylko on może wydać zgodę na zmiany.
Ich wdrażanie leży natomiast w kompetencji Zarząd Dróg Miejskich. Potwierdza to rzecznik ZDM-u, który tłumaczy ideę nowych świateł. – Zdecydowały względy bezpieczeństwa pieszych. Deotymy jest przystankiem bez wysepki, z bezpośrednim zejściem na jezdnię. Do niedawna, podjeżdżający tramwaj zaskakiwał kierowców.
Motorniczy wysadzał pasażerów wprost na samochody. Teraz czerwone światło pali się do momentu, aż jezdnia opróżni się z samochodów – mówi Adam Sobieraj. Wolskie skrzyżowanie czeka zatem na decyzję Inżyniera Ruchu. Mamy nadzieję, że sygnalizacja powróci do normy. Do powstawania coraz większych korków i tak przyczyniają się już coraz częściej wydzielane w stolicy trampasy.
JR